poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jedzenie ze słoiczków ...

Będąc rodzicem człowiek ma w głowie ciągle jakieś dylematy. Jednym z nich jest to, czy podawać swojemu dziecku jedzenie ze słoiczków. Póki mnie to nie dotyczyło to nie patrzyłam na te produkty zbyt przychylnie. Myślałam: "Matko, przecież te dania w słoiczkach mają ok. roczne terminy ważności...jak to możliwe, że nie ma tam dużej ilości chemii i innych szkodliwych substancji?" Jednak od kiedy zagłębiłam się w tematykę "słoiczków dla dzieci" nie jestem już tak przerażona i na "nie". Wręcz przeciwnie podaję słoiczki niemal codziennie. Nawet mój lekarz pediatra powiedział, że do pewnego wieku (do roku) podawanie gotowych dań ze słoiczków jest dla dziecka bezpieczniejsze (produkty przebadane, z wiadomego źródła, dania przygotowane w sterylnych warunkach).
Jak już zdecydujemy się podawać słoiczki to pozostaje kwestia jakiej firmy?  Staś zdecydowanie polubił dania firmy Hipp (jego ulubione), zarówno dania główne jak i owoce. Oczywiście na bieżąco wprowadzamy "prawdziwe" owoce, ale czasami wracamy do tych ze słoiczków. Dania Hipp są przeważnie mocno zblendowane co utrudnia w późniejszym etapie przyzwyczajenie dziecka do jedzenia większych kawałków. Dla mnie jako mamy, która czyta co jest napisane na opakowaniu takiego produktu, te Hippa zdecydowanie wiodą prym. Są przejrzyste i co dla mnie szczególnie ważne na każdym opakowaniu znajdę informację czy produkt zawiera gluten. Często takiej informacji nie mogę znaleźć na słoiczkach innych firm. Próbowaliśmy też produktów Bobovity, ale Stasiowi w ogóle nie przypadły one do gustu i szczerze przyznam, że mnie też nie, bo ja również próbuję co podaję dziecku. Ostatnio zaczęłam podawać mu słoiczki firmy Gerber, bo na tym etapie(10-12 miesięcy) mają obiadki z większymi kawałkami jedzenia i dziecko może ćwiczyć spożywanie takiego pokarmu. Ważne aby w odpowiednim momencie wprowadzić dziecku większe kawałki marchewki czy innych warzyw w obiadkach, żeby pociecha opanowała sztukę rozdrabniania pokarmu. My cały czas z tym walczymy, bo chyba za długo Staś dostawał maksymalnie zblendowane obiadki. Powoli uczy się gryźć i przeżuwać aczkolwiek zdarza mu się zakrztusić większym kawałkiem.
A Wy podajecie słoiczki? Jeśli tak to jakiej firmy i dlaczego akurat tej?

3 komentarze:

  1. My nie mieliśmy ulubionej marki jeśli chodzi o słoiczki - Alicja jadła wszystko (dziś nawet spróbowała fragment koszyczka do święconki, mniam celulozka - wszystkożerna po ojcu) ;p, od jakichś 3 miesięcy korzystamy ze słoiczków tylko na wyjazdach i raz w tygodniu sięgamy po rybkę, a tak to sami gotujemy ( w sensie żona). Kwestia zmian w konsystencji dań również przebiegła bez zarzutu, czego dowodem jest wspomniana powyżej próba zjedzenia koszyczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja też mam nadzieję że już słoiczków będzie coraz mniej w diecie Stasia, powoli się przestawiamy na "normalne" jedzonko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, nie ma co demonizować słoiczków. Od jakiegoś czasu też zdarza się, że trafią do miseczki Igora. Korzystamy z Holle, Hippa i Babydream. Niestety w Hipie i Babydream w owocach jest grysik ryżowy i tutaj lepszy skład ma Bobovita. Generalnie jednak gotuje. Do niedawna używałam tylko warzyw znanego pochodzenia, teraz staram się kupować mrożonki, bo przynajmniej w odpowiednim okresie były mrożone, więc mało nawożone powinny być. A kaszki tylko z Holle i znalazłam niemieckie babydream, które nie zawierają cukrów i maja najlepsze składy. 3mam kciuki za grudki i większe kawałki! u nas jak dostanie do rączki, czy po prostu osobno w kawałku (rybkę, czy jakieś warzywko, stosuję coś ala BLW) to je super, a w zupce tak sobie mu idzie. Ale też się nie poddajemy.

    OdpowiedzUsuń