Tym razem chciałam poruszyć kwestię wszelkiego rodzaju przyborów służących do karmienia niemowlaka. Oczywiście trzeba zacząć od obowiązkowego zestawu startowego dla noworodka (dla dzieci karmionych butelką). Ja wybrałam zestaw firmy Philips Avent: obejmuje 4 butelki do naturalnego karmienia (2 x 125 ml i 2 x 260 ml), szczotkę do butelki i smoczka, a także biały, przezroczysty smoczek dla dzieci do 6 miesiąca życia. Osobiście jestem bardzo zadowolona z tych butelek i smoczków - szerokie, w kształcie piersi;
zaawansowany system antykolkowy z innowacyjnym, podwójnym zaworem oraz co ważne nie zawierają bisfenolu A* (polipropylenu). Trzeba pamiętać o zmienianiu smoczka co kilka miesięcy, zarówno jeśli chodzi o higienę jak również o liczbę dziurek (szybkość przepływu mleka). Z doświadczenia wiem, że nie należy sugerować się wskazówkami podanymi przez producentów smoczków jeśli chodzi o dopasowanie liczby dziurek z wiekiem dziecka. Staś często się krztusił przez pierwsze 6 miesięcy i dlatego ja zdecydowałam się wprowadzić większą liczbę dziurek w smoczku znacznie później niż to zalecają różne firmy. Konieczna jest obserwacja dziecka i mama sama powinna decydować o zakupie kolejnego smoczka o większym przepływie.
Kolejna rzecz, w którą się zaopatrzyłam był podgrzewacz. Nie ukrywam, że zdecydowałam się na niego z wygody. Teraz stwierdzam, że nie jest on niezbędny, ale dobrze go mieć. Wybrałam podgrzewacz również firmy Philips Avent i jestem z niego zadowolona, bo wchodzą do niego nie tylko butelki Philips Avent, ale również Tommee Tippee i różnego rodzaju słoiczki. Zwracajcie uwagę przy zakupie podgrzewacza na jego kształt, bo może się okazać, że nie pasuje do butelek, których używacie!
Kupiłam również kilka pojemników na mleko w proszku (Tommee Tippee),np. żeby zabrać tylko jedną porcję w podróż bądź wyjście do znajomych. Oprócz butelek firmy Philips Avent zamówiłam jedną dużą i 2 małe butelki firmy Tommee Tippee. Duża nadal nam służy do podawania soczków i wody natomiast małe wykorzystuję do przechowywania i podawania pokarmu ( zamówiłam kilka przykrywek, którymi zakręcam butelki i w ten sposób mogę przechować obiadek na następny dzień).
Dodatkowo skusiłam się na kilka termoopakowań i tu również trzeba uważać na ich kształt. Na obrazku w internecie wydaje się, że taki gadżet będzie pasował do każdej butelki. Niestety tak nie jest. Najlepiej kupić wszystkie akcesoria z tej samej firmy wtedy mamy gwarancję, że wszystko będzie do siebie pasować. Po tym jak zamówiłam termoopakowania z Tommee Tippee, które pasują tylko do butelek tej firmy musiałam domówić kolejne uniwersalne (też takie są) do pozostałych butelek. Najlepsze jest to, że praktycznie z nich nie korzystam.
Pozostałych wymyślnych gadżetów takich jak np. sterylizatory czy suszarki specjalnie zaprojektowane do suszenia butelek nie zamawiałam. Uważam takie rzeczy za wyjątkowo zbędne i wymyślane tylko po to, żeby naciągnąć niedoświadczonych i przejętych swoją rolą rodziców na kolejny wydatek.
Kiedy Staś zaczął samodzielnie siedzieć nadszedł czas na zakup fotelika do karmienia. Zasięgałam rad u bardziej doświadczonych rodziców i przeglądałam fora oraz sklepy internetowe w poszukiwaniu dobrego, ale niedrogiego krzesełka. Zdecydowałam się na krzesełko Magnus Classic - Cappuccino i muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona i Staś też. Jest wygodne, stabilne, ale również łatwo się przemieszcza po podłodze (kółeczka, które można blokować). Tapicerka jest mięciutka i dlatego wygodna dla dziecka, ale również łatwo się ją czyści. Przydatny jest duży kosz pod fotelikiem, gdzie trzymamy np. śliniaki i są zawsze pod ręką. Tacka jest obszerna i dobrze wyprofilowana. Do tego krzesełko ma aż 3 poziomy regulacji wysokości. Naprawdę polecam!
Co jakiś czas dokupuję nowe gadżety do karmienia (śliniaki, miseczki, łyżeczki), ale tym dzielę się z Wami na stronie fb mjakmacierzynstwo, dlatego zapraszam do zaglądania!!! Czekam na Wasze sugestie dotyczące akcesoriów do karmienia !!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz