Pielęgnacja maluszka zaczyna się tuż po jego urodzeniu, ale pominę etap szpitala, bo tam zajmuje się tym głównie personel medyczny. Po powrocie do domu musimy przede wszystkim zadbać o kikut pępowiny i o ogólną higienę malca. Obecnie furorę robi Octenisept, którego użycie zalecają już w szpitalu (niemal do wszystkiego, nie tylko dla maluszka ale również dla mamy). Wystarczy psiknąć na kikut pępowiny i już. Przez kilka pierwszych dni nie należy moczyć kikuta w wodzie, dlatego staramy się nie zanurzać tego miejsca podczas kąpieli malucha. Ponieważ kikut Stasia nie chciał odpaść, położna środowiskowa zasugerowała smarowanie go roztworem gencjany (stary sposób, ale skuteczny), która dobrze zasusza i jak dla mnie ma działanie silniejsze niż Octenisept. Skończyło się na tym, że tylko ja używałam Octeniseptu do dezynfekcji i lepszego gojenia się rany po cesarce.
Jeśli chodzi o codzienną pielęgnację to w naszym domu zgromadziliśmy niezły zapas mydeł, żeli i kremów dla niemowlaka (cały okres ciąży mąż systematycznie kupował jakieś kosmetyki). Jak się okazało większość z zakupionych specyfików uczulała naszego Stasia. Jako niedoświadczeni rodzice kierowaliśmy się tym co pokazują w mediach (reklamy, opakowanie, zapach). Teraz już jesteśmy mądrzejsi i wiemy, że najpierw należy sprawdzić czy dany kosmetyk nie uczula. W tym miejscu chciałam przestrzec wszystkich przyszłych rodziców przed zakupem kosmetyków firmy Johnson&Johnson, gdyż uważa się je za wyjątkowo uczulające i podrażniające szczególnie w pierwszym półroczu życia dziecka. W pierwszym miesiącu do mycia najlepiej używać tylko wody (bez mydła czy żelu). Po ok. 3, 4 tygodniach można wprowadzić delikatny żel przeznaczony specjalnie do tego okresu życia. My wybraliśmy żel firmy Babydream (Rossmann). Po tym jak Stasia wysypało (skaza białkowa) musieliśmy przestawić się na specjalistyczne kosmetyki, do skrajnie suchej skóry, z tendencją do atopii (firma La Roche-Posey). Do smarowania ciałka używałam początkowo oliwki (firma Babydream), ale teraz wiem, że nie jest to najlepsze dla delikatnego ciałka, że zatyka pory, lepszy jest delikatny krem, którego używamy dosłownie odrobinę po kąpieli. Oliwkę używaliśmy do walki z ciemieniuchą (kompres z gazika nasączonego oliwką godzinę przed kąpielą, nakryć głowę czapeczką - pomaga). Obecnie kosmetyki Stasia ograniczają się do żelu do kąpieli i kremu do skrajnie suchej skóry (ze względu na uczulenie). Puder do pupy stosujemy niezwykle rzadko, gdyż nie ma takiej potrzeby (skóra do tej pory była lekko odparzona może 3 razy), wtedy rzeczywiście puder pomaga. Generalnie jestem zdania, że im mniej kosmetyków tym lepiej dla skóry dziecka. Trzeba również pamiętać, że nie powinno się myć niemowlaka codziennie tylko najlepiej co drugi dzień.
Jakie Wy macie rady dotyczące codziennej pielęgnacji? Czekam na uzupełnienie mojej wypowiedzi. Piszcie, bo jestem pewna, że o czymś nie wspomniałam!

Pierwsza rzecz, która mi się przypomniała to maść Linomag (biało-zielone opakowanie), która jest rewelacyjna na odparzoną pupę! W pielęgnacji pupy istotne są również chusteczki...my wybraliśmy chusteczki firmy Cleanic...dla nas najlepsze!
OdpowiedzUsuń